
Wędrując przez Polskę wzdłuż i wszerz od gór do morza, rzadko można spotkać miejsca, w których odwiedzający je przybysze odnajdą w jednym tak wiele atrakcji. Oddalona od ruchliwych dróg i aglomeracji miejskich, wyrosła w sercu Beskidu Sądeckiego Krynica-Zdrój może pochwalić się bogatą ofertą turystyczną dla każdego i na każdą porę roku.
Najwybitniejszy wpływ w rozwój kurortu zaznaczyli ci, których badania w późniejszych latach pobudziły fantazję inwestorów, dzięki którym zaczęły powstawać domy zdrojowe, wille dla kuracjuszy, drogi – w tym „żelazne” ułatwiające komunikację odwiedzającym i transport.
Ojcami – założycielami uzdrowiska byli: prof. Uniwersytetu Lwowskiego Baltazar Hacquet, który jako pierwszy już w końcu XVIII wieku badał walory przyrodo-lecznicze miejscowych wód mineralnych, i prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego Józef Dietl – prekursor wodolecznictwa i borowin. Dzięki wynikom ich badań powstały pierwsze Łazienki, dziś zwane „Starymi”, oferujące kąpiele w wodach mineralnych i borowinie, a Dom Zdrojowy wraz z deptakiem stał się ważnym miejscem spotkań ówczesnych kuracjuszy. Bazę noclegową stanowiły licznie powstałe pensjonaty. Niebagatelny wpływ na ich architekturę miał styl przeniesiony wprost ze szwajcarskich uzdrowisk, który zachował się do dziś.









Ważną datą w historii miasta był rok 1911. Właśnie wtedy do Krynicy przyjechał pierwszy pociąg z kuracjuszami. Tak oto prawie nieznany zakątek Beskidów stał się ciekawym i ważnym ośrodkiem leczniczo-wypoczynkowym.
Krynickimi wodami raczyli się: Henryk Sienkiewicz, Jan Matejko, Józef Piłsudski, Julian Tuwim i Jan Kiepura – „Chłopak z Sosnowca”, wybitny śpiewak operowy obdarzony cudownym tenorem znany również z wykonań „lekkiego” repertuaru z jego światowym przebojem na czele – piosenką o „wszystkich brunetkach i blondynkach”. Kiepura był również biznesmenem. Występując na deskach najsłynniejszych oper świata, również przed kamerą w licznych filmach zgromadził niemały kapitał.
W 1933 roku za zarobione pieniądze wybudował w Krynicy hotel Willa „Patria”, na który wyłożył bagatela 160 tysięcy dolarów amerykańskich. Dziś to równowartość prawie 4 mln USD. Do luksusowo wyposażonej rezydencji zjeżdżała się cała śmietanka towarzyska przedwojennej Europy. Bryła budynku wraz z wyposażeniem w czasach swojej świetności była cudem modernizmu. Podobno Kiepura zdecydował się na krynicką lokalizację inwestycji po namowach swojego przyjaciela, który miał powiedzieć: „Mistrzu! W Krynicy odkryto jedyne w swoim rodzaju źródła mineralne w Europie leczące bezpłodność. Klientela będzie zapewniona. Niech Pan inwestuje w ten uroczy zakątek, a na pewno Pan wygra”.
Okres prosperity „Patrii” przerwała wojna i czasy PRL. Zniknęło wyposażenie hotelu, który zamieniono na sanatorium. Dziś pozostał tylko szyld przypominający czasy świetności i festiwal poświęcony Kiepurze, który dzięki staraniom krynickiego regionalisty, Stefana Półchłopka, od 1967 roku przyciąga znamienitych śpiewaków operowych i liczną publiczność.
Wieloletnim dyrektorem festiwalu był Bogusław Kaczyński – dziennikarz, popularyzator opery i muzyki poważnej. 58. Festiwal im. Jana Kiepury już za nami. Odbył się zgodnie z tradycją w pierwszej połowie sierpnia. Miejscami spotkań z wykonawcami dzieł operowych i operetkowych są tradycyjnie: Pijalnia Główna, Amfiteatr, Deptak i pomnik – „ławeczka” na której zasiada Pan Bogusław przybrany w nieodłączny szal i muszkę, której dotknięcie przynosi… – każdy niech sprawdzi osobiście.
W mieście koniecznie trzeba odwiedzić Muzeum Nikifora znajdujące się w willi „Romanówka”. Ten malarz – prymitywista łemkowskiego pochodzenia, który swoje życie związał z Krynicą – mimo wielu przymusowych przesiedleń za każdym razem wracał, by na zawsze wpisać się w koloryt miasta. Właściwie nazywał się Epifaniusz Dworniak. Jedyny w swoim rodzaju przedstawiciel „sztuki naiwnej”. Podłożem jego prac były często tektura pochodząca z opakowań, niezadrukowane okładki zeszytów i papier na których przedstawiał autoportrety, krynickie wille, cerkwie, dworce kolejowe. Za życia niedoceniany. Współcześnie o wystawienie prac Nikifora zabiegają renomowane galerie i domy aukcyjne Europy. Jego prace osiągają ceny rzędu kilkunastu tysięcy złotych. Najdroższa z nich: „Widok na dworzec” została sprzedana za 26 tysięcy złotych.
Przepięknych i wyjątkowych miejsc w samej Krynicy i okolicznych górach nie brakuje. Zaprasza Góra Parkowa (742 m n.p.m.) wraz z kolejką linowo-terenową z 1937 roku, która niespiesznie, z samego centrum kurortu po torach wynosi pasażerów 150 metrów w górę. Wokół szczytu rozpościera się Park Zdrojowy z unikatowymi gatunkami drzew rosnących pośród alejek dla spacerowiczów. Fascynujące widoki i kultowa restauracja na stacji górnej z pewnością zatrzymają na dłużej.
Częścią Krynicy-Zdroju jest góra Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.) i Słotwiny – miejsca, które są odwiedzane głównie przez „deskarzy” i „parapecierzy” zimą oraz pieszych i rowerzystów latem. Te dwa ośrodki narciarskie oferują liczne trasy zjazdowe dla początkujących i zaawansowanych. Na miejscu można skorzystać z wypożyczalni sprzętu narciarskiego i fachowej porady. Wygodne i sprawnie działające wyciągi obsługują amatorów „białego szaleństwa” zimą i letni ruch turystyczny. Z tarasu widokowego na Jaworzynie Krynickiej widać cały horyzont, na tle którego rysują się liczne górskie pasma Polski, Słowacji i Ukrainy. Z pewnością dostrzeżemy Tatry, Małe Pieniny, Beskid Niski i Bieszczady.
W Słotwinach znajduje się najstarszy obiekt uzdrowiskowy Krynicy Pijalnia „Słotwinka” oraz najnowsza konstrukcja umożliwiająca bezpieczny spacer w koronie drzew. Najwyżej położony punkt widokowy budowli wznosi się na 50 m ponad trasami zjazdowymi.
Otulona Beskidem Sądeckim Krynica-Zdrój, to idealne miejsce dla kuracjuszy, melomanów, koneserów sztuki, miłośników górskich wycieczek i sportów zimowych. Wspomniany Bogusław Kaczyński przez wiele lat kwieciście zapraszał telewidzów słowami: „Witam państwa z ukwieconej Krynicy, gdzie odbywa się Europejski Festiwal im. Jana Kiepury. Moim pragnieniem jest oczarować jak najszersze rzesze ludzi czarem sztuki, która jest tak piękna…” – jak sama Krynica-Zdrój, przez cały rok – to już ode mnie.
