Autor: Lilianna Klimek – pedagog
Dzień Babci i Dziadka grupy I, bal karnawałowy, dzień chłopaka w klasie 4a, jasełka szkolne i wspólne kolędowanie, uczniowie klasy 7b podczas wycieczki do Warszawy – na szkolnych i przedszkolnych profilach w mediach społecznościowych codziennie publikowane są zdjęcia z życia placówki. Działania te wiążą się jednak z licznymi zagrożeniami dla dzieci i młodzieży, analogicznymi do konsekwencji tzw. „sharentingu” (terminu powstałego z połączenia słów parenting i share, oznaczającego praktykę regularnego zamieszczania w sieci przez rodziców zdjęć, filmów i informacji z życia dziecka). Stąd zresztą nazwa – edusharenting. Pozornie nieszkodliwa aktywność, często motywowana chęcią promocji przedszkola, szkoły czy innej placówki oświatowej, może w rzeczywistości stanowić zagrożenie dla jej wychowanków.
Edusharenting to zbitka słów: education + shareting, czyli regularne dzielenie się informacjami (tu: wizerunkiem dzieci) przez instytucje edukacyjne, takie jak żłobki, przedszkola, szkoły, poradnie psychologiczno-pedagogiczne czy inne placówki oświatowe. To często nadmiarowe udostępnianie wizerunku, danych osobowych lub danych identyfikujących dzieci (np. zdjęć, nagrań, imion i nazwisk, prac plastycznych, dyplomów) w przestrzeni publicznej, szczególnie w mediach społecznościowych.
Skala tego zjawiska jest ogromna. Potwierdza to badanie ankietowe, które Aleksandra Rodzewicz, ekspertka IBE, przeprowadziła w kwietniu 2025 r., a w którym wzięli udział dyrektorzy ponad 5 tys. placówek (przedszkoli, szkół podstawowych oraz szkół średnich). Zdecydowana większość przyznała, że prowadzona przez nich instytucja ma swoją stronę internetową (91 proc. przedszkoli, 97 proc. szkół podstawowych i 99 proc. ponadpodstawowych) i/lub profil w mediach społecznościowych (kolejno: 63 proc., 81 proc. i 96 proc.), na których publikowane są zdjęcia i materiały wideo przedstawiające dzieci podczas codziennych aktywności lub różnych wydarzeń (w przypadku przedszkoli było to blisko połowa, w pozostałych placówkach – ponad 80 proc.).
Ustawa „Prawo oświatowe” nie nakłada na szkoły i inne placówki obowiązku relacjonowania wydarzeń z wykorzystaniem zdjęć zawierających wizerunki dzieci. Dlaczego więc dyrektorzy to robią? Motywowane jest to zazwyczaj chęcią promocji placówki, budowania wizerunku przedszkola/szkoły, pokazania aktywności uczniów i uczennic (np. publikacji wydarzeń na stronie szkoły i w mediach społecznościowych). Ponadto często odbywa się to niestety bez świadomej zgody ze strony dorosłych (rodzice podpisują zgodę na udostępnianie zdjęć i nagrań zawierających wizerunek dziecka, ale nie wiedzą dokładnie jakie będą to zdjęcia czy nagrania i gdzie zostaną opublikowane).
Jakie ryzyko niosą za sobą takie działania placówek oświatowych? Po pierwsze, może to prowadzić do naruszenia prawa do prywatności i ochrony danych osobowych dziecka (zgodnie z RODO czy Konwencją o prawach dziecka). Po drugie, umożliwienie osobom o złych zamiarach nawiązania kontaktu z dzieckiem poprzez udostępnienie w sieci zbyt wielu informacji. Dla przykładu, zdjęcia, na których widać uśmiechniętą dziewczynkę z dyplomem w ręce i podpis „Sukces naszej uczennicy! Ania Nowak z 2b zajęła I miejsce w konkursie plastycznym”. A w zakładce „plan lekcji” można zobaczyć dokładny plan lekcji klasy 2b i dowiedzieć się, o której godzinie Ania zaczyna i kończy lekcje. Po trzecie niekiedy niesie to ryzyko modyfikowania zdjęć lub nagrań przez osoby trzecie, tworzenia memów, deepfake’ów (technologia sztucznej inteligencji, która tworzy realistyczne, fałszywe obrazy, filmy lub nagrania dźwiękowe) czy nawet deepnude przedstawiających dziecko (technologia, która pozwala na generowanie nagich obrazów osób na podstawie ich zdjęć, także w pełnym ubraniu).
Istnieje wiele sposobów umożliwiających pokazanie młodych ludzi, ich osiągnięć czy cennych momentów z aktywności danej placówki bez udostępniania wizerunku dzieci w sposób możliwy do ich identyfikacji. Mogą to być:
- publikowanie zdjęć czy filmów, na których nie widać cech fizycznych dziecka pozwalających na jego identyfikację, np. zdjęcia z tyłu, sylwetki;
- publikacja treści pokazujących efekty działań dzieci, ślady ich obecności czy aktywności (np. rysunki, prace dzieci, zdjęcia sali);
- zakrycie na zdjęciu twarzy dzieci za pomocą elementów graficznych, tzw. naklejek, lub rozmycie wizerunku;
- jeśli zdjęcia służą do pokazania rodzicom przebiegu zajęć i aktywności w placówce, warto rozważyć publikowanie ich na zamkniętej grupie rodziców.
Jeśli chodzi o udzielenie zgody na rozpowszechnianie wizerunku, placówki oświatowe muszą umożliwić rodzicom podjęcie swobodnej decyzji. Zgoda nie może być wymuszona. Tymczasem do Biura Rzeczniczki Praw Dziecka wpływają zgłoszenia od rodziców zaniepokojonych faktem, iż podczas wypełniania dokumentów, zwykle na początku roku szkolnego, spotykają się z informacją, że zgoda na przetwarzanie wizerunku jest konieczna, by dziecko mogło brać udział w konkursach, przedstawieniach czy zajęciach pozalekcyjnych. Takie podejście jest nadużyciem, bo zgodnie z prawem (art. 81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych) rodzice mogą zarówno wyrazić zgodę, jak i jej odmówić.
Zdarza się też w przypadku placówek niepublicznych (lub zajęć pozalekcyjnych, kursów), że podpisanie umowy jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na rozpowszechnianie wizerunku dziecka. Taka zgoda, wynikająca z postanowień umowy, także jest nadużyciem i ten zapis nie powinien mieć miejsca.
Warto zadbać o to, by placówki działające na rzecz dzieci i młodzieży podchodziły do kwestii rozpowszechniania wizerunku z wielką rozwagą, a decyzje w tym zakresie poddawały analizie – biorąc pod uwagę nie tylko stronę prawną, ale także etyczną i ludzką.
Opracowano na podstawie:
- https://www.alerodziewicz.pl/blog/sharenting-to-nie-jedyny-problem-publikowania-zdjec-dzieci-w-mediach-spolecznosciowych-przedszkoli-i-szkol/
- https://www.saferinternet.pl/
- https://brpd.gov.pl/wp-content/uploads/2024/12/Broszura.pdf
- https://portal.librus.pl/szkola/artykuly/kwestia-mlodego-wizerunku-wymaga-szacunku
