You are currently viewing Czy to już uzależnienie? 7 sygnałów których nie warto ignorować

Czy to już uzależnienie? 7 sygnałów których nie warto ignorować

dr Katarzyna Kokot
Specjalista psychoterapii uzależnień

„Przecież normalnie pracuję”, „Mogę przestać, kiedy tylko zechcę”, „Piję tylko wieczorami”, „Gram, bo w ten sposób odpoczywam”.

Uzależnienie nie zawsze wygląda tak, jak podpowiadają nam stereotypy. Osoba mająca problem może pracować, zajmować się rodziną, odnosić sukcesy i przez długi czas nie dostrzegać, że alkohol, leki, narkotyki, hazard czy określone zachowanie zaczynają stopniowo przejmować kontrolę nad jej życiem.

CO POWINNO WZBUDZIĆ NASZĄ CZUJNOŚĆ?

  1. Coraz trudniej powiedzieć sobie „stop”

Jednym z najważniejszych sygnałów ostrzegawczych jest osłabienie kontroli. Miał być jeden kieliszek, a jest kilka. Godzina przed komputerem zamienia się w pół nocy. Postanowienie „w tym tygodniu nie piję” po raz kolejny zostaje złamane.

Nie chodzi przy tym wyłącznie o ilość. Ważniejsze staje się pytanie: czy nadal to ja decyduję, kiedy zaczynam, ile czasu na to poświęcam i kiedy kończę.

  1. Pojawia się coraz silniejsza potrzeba

Czasami przybiera postać wyraźnego głodu, innym razem uporczywie powracającej myśli: „Byle do wieczora”, „Muszę się napić”, „Muszę zagrać, żeby się wyłączyć”.

Warto zwrócić uwagę także na planowanie dnia wokół możliwości wypicia alkoholu, zażycia substancji czy wykonania określonej czynności. To, co wcześniej było dodatkiem do życia, zaczyna zajmować w nim coraz więcej miejsca.

  1. Alkohol lub zachowanie staje się sposobem na emocje

„Po takim dniu muszę się napić”; „Tylko wtedy przestaję myśleć”; „Kiedy gram, niczym się nie przejmuję”.

To ważne zdania. Alkohol, substancja czy określone zachowanie mogą początkowo rzeczywiście przynosić chwilową ulgę. Problem pojawia się wtedy, gdy stają się podstawowym sposobem radzenia sobie z napięciem, lękiem, złością, samotnością, smutkiem czy przeciążeniem.

W gabinecie warto wtedy pytać nie tylko: „Jak często?”, lecz także: „Po co?” i „Co dzieje się ze mną tuż przed?”

  1. Potrzebujesz coraz więcej

Organizm może stopniowo przyzwyczajać się do działania substancji. Ilość, która kiedyś wystarczała do osiągnięcia określonego efektu, przestaje wystarczać. Pojawia się potrzeba zwiększania dawki.

Zjawisko to nazywamy tolerancją. Jest ono jednym z możliwych elementów rozwijającego się uzależnienia od substancji, choć jego brak nie oznacza automatycznie, że problemu nie ma

  1. Pojawiają się konsekwencje, ale trudno zmienić zachowanie

Konflikty w domu, gorszy sen, problemy zdrowotne, spadek koncentracji, wydawanie coraz większych kwot, zaniedbane obowiązki, nieobecności w pracy czy poczucie winy następnego dnia. Szczególnie ważnym sygnałem jest moment, w którym człowiek widzi negatywne konsekwencje, a mimo to powtarza zachowanie.

„Wiem, że mi to szkodzi, ale znowu to zrobiłem”.

  1. Inne rzeczy powoli tracą znaczenie

Zainteresowania, sport, spotkania z bliskimi czy zwyczajne rodzinne aktywności zaczynają schodzić na dalszy plan. Coraz więcej czasu pochłania samo używanie substancji, przygotowywanie się do niego albo dochodzenie do siebie po jego skutkach.

To ważna zmiana: problemem nie jest już tylko to, co pojawiło się w życiu, lecz również to, co zaczęło z niego znikać.

  1. Zaczynasz ukrywać, tłumaczyć albo minimalizować

„Każdy czasem pije”; „Wcale nie gram tak dużo”; „Przecież chodzę do pracy”; „Mogę przestać, tylko teraz nie chcę”.

Czasami dochodzi do ukrywania ilości wypitego alkoholu, butelek, wydatków czy czasu spędzanego na danej aktywności. Pojawia się irytacja, gdy ktoś porusza ten temat.

Nie oznacza to automatycznie uzależnienia. Warto jednak zastanowić się, dlaczego pojawiła się potrzeba ukrywania lub usprawiedliwiania własnego zachowania.

NIE CZEKAJ NA „DNO”

Jednym z najbardziej szkodliwych stereotypów dotyczących uzależnienia jest przekonanie, że człowiek musi stracić rodzinę, pracę czy zdrowie, aby jego problem był „wystarczająco poważny”.

Nie musi.

Współczesna wiedza pozwala patrzeć na uzależnienie nie jako na dowód słabego charakteru czy braku silnej woli, lecz jako na złożony problem obejmujący procesy biologiczne, psychologiczne i społeczne.

Dlatego w kontakcie z osobą, która zaczyna tracić kontrolę, potrzebne są zarówno profesjonalna ocena problemu, jak i szacunek, empatia oraz próba zrozumienia funkcji, jaką substancja lub zachowanie zaczęły pełnić w jej życiu.

Rozpoznanie u siebie jednego czy kilku opisanych sygnałów nie jest równoznaczne z diagnozą uzależnienia. Jest jednak dobrym powodem, aby zatrzymać się i przyjrzeć swojemu funkcjonowaniu.

Czasem pierwszym krokiem do zmiany nie jest odpowiedź na pytanie: „Czy jestem uzależniony?” ale odwaga, żeby zapytać: „Czy to, co robię, nadal jest moim wyborem – czy coraz częściej zaczyna wybierać za mnie?”.

Kiedy stajesz przed najważniejszym pytaniem tego artykułu: „Czy to, co robię, nadal jest moim wyborem – czy coraz częściej zaczyna wybierać za mnie?”, odpowiedź może budzić lęk. Nałóg bywa bezwzględny, potrafi po cichu przejąć kontrolę i zacząć dyktować brutalne warunki. Jednak moment, w którym zauważasz tę utratę wolności, nie jest Twoją porażką. To punkt zwrotny.

„Wielkość człowieka polega na jego postanowieniu, by być silniejszym niż warunki czasu i życia.”

– Albert Camus.

Siła nie polega na udawaniu, że ten wewnętrzny przymus nie istnieje. Rodzi się ona w ułamku sekundy, gdy podejmujesz jedną, absolutną decyzję: będę od niego silniejszy. To akt czystej woli, który całkowicie odwraca układ sił. Zadając sobie to trudne pytanie, przestajesz być biernym obserwatorem. Wybierasz siebie i zaczynasz pisać własne odpowiedzi, zamiast pozwalać, by nawyk pisał je za Ciebie.